czwartek, 2 sierpnia 2012

Czarne herbaty i Yunnan Golden Buds

Nie wiem skąd w mojej uprzedzenie do czarnych herbat, może dlatego, że ten smak jest jakby zbyt masowy? Wydaje się przez to, że nic nowego nie jest w stanie przede mną odkryć? Musi być bez wyrazu, aromatu i generalnie smakować jak saga?
Nie, nie i jeszcze raz nie, od dziś nie! Dlaczego?







Może po kolei, zaczynamy fascynować się herbatą, najpierw trafiamy do jakiejś pospolitej pseudo herbaciarni tam oszołomieni wyborem, stawiamy na herbatę aromatyzowaną o jakiejś tajemniczej nazwie dajmy na to "wyspa wielkanocna" (cokolwiek ma to oznaczać).
Przychodzimy do domu, otwieramy torebkę ahhhh co za zapach, no to na co czekać! Pijemy... jesteśmy nieco przytłoczeni mdłym i bez wyrazu smakiem ale to tak ma chyba smakować.
Zaczynamy szukać w internecie jakiś informacji o herbatach i znajdujemy forum, tam dowiadujemy się że to co piliśmy to jest jakaś ściema, że kiepskie jakościowo herbaty maskowane są aromatem. Wracamy do tego sklepu i kupujemy droższą czarną herbatę już czystą, zero, żadnych dodatków. Znów parzymy i...... dupa, saga jak nic, czujemy się oszukani i już długo nie wracamy do czarnych herbat... do tego sklepu zresztą też nie.

Troszkę póżniej, kiedy tak siedzimy na tym herbacianym forum, natrafiamy na człowieka który chce się tak o po prostu podzielić z nami swoimi herbatami i tak w nasze ręce trafia bardzo dobra jakościowo Yunnan Golden Buds....

W nieco uproszczony sposób ale dotarliśmy do momentu kiedy to nikogo innego tylko moje zdanie odmieniło się co do herbat czarnych.

Generalnie rzecz biorąc jeśli chodzi o Yunnan Golden Buds to od razu przypadłyśmy sobie do gustu, złociste liście, w wyglądzie tak delikatne, że wydaje się nam, że musimy obchodzić się z nimi najdelikatniej na świecie.
Cudowny aromat....a pierwsze parzenie odkryło przede mną swą delikatną, aczkolwiek wyczuwalną słodycz, to tak jak by herbata chciała mi powiedzieć "to dopiero początek, stać mnie na więcej".
Kolor naparu sprawił, że piłam ją nie tylko ustami ale i oczami, piękny bursztynowy, aż zachęcał do kolejnego łyku....


Źródło zdjęcia na górze tekstu - wikimedia commons, dostęp 02.08.2012 - http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Ceylon_tea_Leafs.JPG


4 komentarze:

  1. Ja także kocham herbatę, interesuję się podobnie jak ty :) Pewnie dlatego że moi rodzice to maniacy herbat i przeszło na mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wpis jakby niedokończony, już się wczułem w atmosferę... a tu koniec :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm generalnie to taki był zamysł, aby wpis był taki właśnie niby niedokończony aby resztę pozostawić wyobraźni ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm... Tak to czytam i tak sobie myślę ,że ta opowieść o drodze herbacianej nie jest wcale taka uniwersalna:D... Ja na przykład jeśli chodzi o herbaty czerwone( w Europie nazywane czarnymi) postawiłem prawie na samym początku na jakość ,tzn. kupiłem pyszny chiński Yunnan Dianhong:D. Smak był nieziemski(zresztą cena też:P). Było warto.
    Na prawdę ciekawy blog
    Pozdrawiam
    Jakub Niewiadomski

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...