czwartek, 26 września 2013

Herbaciana Środa

Niedawno pisałam o nadchodzących herbacianych wydarzeniach we Wrocławiu. Wczoraj wybrałam się więc na Wrocławski rynek na ulicę szewską, gdzie o 17 w jurcie ruszyły opowieści przy gruzińskiej herbacie. Oprócz herbaty można było spróbować innych ciekawych lokalnych produktów - suszonych owoców, dżemów, miodów i sosu.
Dowiedziałam się dość sporo na temat Gruzji i tego jak wygląda podróżowanie po niej, gdzie warto zajrzeć jakie jest nastawienie ludzi i oczywiście to na co najbardziej czekałam - jak wygląda kwestia plantacji herbaty w Gruzji.

Oczywiście wiadomo, z uprawą herbaty jest jak z innymi produktami - lokalny produkt nie nastawiony na eksport będzie lepszej jakości niż te masowe. Herbata którą dostaliśmy do spróbowania była naprawdę bardzo dobra i aromatyczna o przyjemnym słodkim smaku. Mam w planach pojechać za jakiś czas na plantacje herbaty w Gruzji - po wczorajszym spotkaniu wiem, że nie jest to nieosiągalne, a wręcz łatwiejsze niż bym się tego spodziewała.



Przed godziną 19 wyruszyłam w kierunku Czajowni na wydarzenie którego bardzo oczekiwałam - spotkanie z plantatorem herbaty z Cejlonu - Panem Ransirim Mendisem.
Spotkanie odbyło się w czajowym ogródku, mimo dość niskiej temperatury, czajownia znów zaskoczyła oprawą spotkania, były dostępne koce, pojawił się grzejny parasol i co uwielbiam oryginalny ogrzewany węgielkami samowar z herbatą.
Po przybyciu głównego gościa, został przedstawiony ciekawy film, dzięki któremu można było zapoznać się z plantacjami na Cejlonie. Pan Ransirim opowiedział nam o herbatach które dostaliśmy do degustacji. 
Były to Low Grown FFSP, Uva BOP, Nuwara Eliya, Silver Tips, Golden Tips.
Najlepsza z nich to zdecydowanie Cejlon Golden Tips, była po prostu obłędna. Niedawno pisałam, że nie przepadam za czarnymi herbatami, zmieniam zdanie, po prostu do tej pory nie trafiałam na takie jak ta. Jak o niej pomyślę to dalej czuje jej smak i aromat! Miała fenomenalnie owocowo- śliwkowy aromat i bardzo słodki smak, cudowna. Muszę jakoś kupić choć kilka gramów tej herbaty jeszcze.

Po tym wstępie można było zasypać plantatora pytaniami, co po nieśmiałym momencie uczestnicy spotkania uczynili. Ja spytałam o tradycje picia herbaty na Cejlonie.  Odpowiedź była w pewnym sensie oczywista - w angielski sposób. Dzbanki z filiżankami do tego mleko i cukier, choć byłam bardzo zadowolona jak Pan Ransirim powiedział, że najlepsza jest herbata czysta, beż żadnych dodatków. 

Było jeszcze kilka pytań dotyczących środków stosowanych przy uprawie herbaty, warunków życia osób zbierających herbatę i wiele innych ciekawych których niestety już nie pamiętam - mam nauczkę aby na następne takie spotkanie zabrać ze sobą notes, nie można liczyć tylko na swoją pamięć. 

Po spotkaniu które odbyło się w cudownej atmosferze udało mi się złapać Pana Ransirima Mendisa i poprosić o wspólne zdjęcie, które będzie przypominać mi o tym wyjątkowym spotkaniu. 


Wczorajszy dzień otworzył mi oczy na czarne herbaty, zupełnie inaczej teraz na nie patrzę - i na te z Gruzji i na te z Cejlonu. To kolejny ważny moment w mojej herbacianej drodze, oby było ich jeszcze wiele.

1 komentarz:

  1. Miejscowe rzeczy są naprawdę lepsze. Ja ostatnio byłem w Zakopanem w dolinie Kościeliska, gdzie znajduje się jeden fragment szlaku oscypkowego i tam można kupić u Bacy w jego chałupinie naturalnego oscypka , a chatki obok pasa się owieczki i krowy.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...