niedziela, 19 stycznia 2014

Lao Shu Bing Cha Pu Erh. Tak zwany "Dzik"

Herbata: Lao Shu Bing Cha Pu Erh
Pochodzenie: Xishuangbanna, Yunnan, Chiny.
Typ: Uncooked/Sheng/Raw/Green
Zbiór: Maj 2011.
Sprzedawca: Czajownia Wrocław.

Jest takie miejsce w Chinach, w Dżungli Xishuangbanna, gdzie rosną dzikie drzewa herbaciane. Zebrane z nich liście, układa się na bambusowych matach, gdzie w promieniach słonecznych schną i więdną.
Obróbką tej herbaty zajmuje się mniejszość narodowa Dai, która zamieszkuje tamte rejony.

Gotowy herbaciany placek wygląda niesamowicie, pełna paleta barw na liściach. Są gdzieniegdzie czerwone, brązowe, zielone i ciemne. 





5 gramów herbaty użyłam na 100 ml szklany gaiwan. Jeśli chodzi o parzenie, ponieważ, jest to herbata surowa, postanowiłam pójść za radą Piotra z Czajowni i zaparzyć ją w niskiej temperaturze 75°C przez 1 minutę.



Byłam całkowicie zaskoczona efektami tego parzenia, herbata była słodka, kremowa, delikatna i zostawiała lekki warzywno-kapustny posmak. Taki pozorny kontrast smaków dawał bardzo interesujące doznania smakowe. Do tego dochodzi piękny  bursztynowy kolor naparu, coś niesamowitego.
Drugie parzenie odbyło się w jeszcze nieco niższej temperaturze, bo w około 70°C  przez 2 minuty.


Było bardzo podobne do poprzedniego, z tym, że miało w sobie jeszcze więcej warzywnej nuty.
Za to do trzeciego parzenia, użyłam sporo cieplejszej wody, zaparzyłam ją w 85°C znów przez 2 minuty.


Smak utrzymał się na tym poziomie co poprzednio, był kremowy i warzywny. Bardzo interesujący.


Byłam bardzo ciekawa, na ile zmieni się smak tego pu-erh'a kiedy zaparzy się go wodą o temperaturze 96°C przez dużo krótszy okres czyli mniej więcej 30 sekund. Tak więc wzięłam nową porcje herbaty, znów 5 gramów i zaparzyłam, oczekując na efekty.



Napar jaki otrzymałam, był znacznie słodszy niż poprzedni i brakowało w nim tego warzywnego posmaku. Niezwykła różnorodność smakowa. Ta herbata jest prawdziwie "dzika", po prostu nie do ujarzmienia. Co jest w niej najbardziej fascynującego? To, że jeśli zapewnimy jej odpowiednie warunki do przechowywania, każdego roku, jej smak będzie się ciągle zmieniał, pogłębiał. Zatem Pu erh Lao Shu Bing Cha to prawdziwa inwestycja w smak, na lata.

Jest jeszcze jedna rzecz o której chciałabym wspomnieć, po degustacji tej świetnej herbaty, jadąc tramwajem czytałam książkę "Śmierć czerwonej bohaterki" a w niej, w pewnym momencie bohaterowie wspominają lata młodości spędzone w prowincji Yunnan, kiedy to młodzież wysyłano do odbycia reedukacji na wsi. "Wojskowe gospodarstwo rolne znajdowało się w odległym rejonie Jinghong, w okręgu Xishuangbanna położonym w głębi południowej prowincji Yunnan. Większość biednych i średniorolnych chłopów należała do mniejszości etnicznej Dai. Mówili swoim językiem i mieli własne tradycje. Częste tropikalne deszcze sprawiały, że ziemia była wiecznie mokra, dlatego Daiowie żyli w bambusowych chatach na solidnych palach, między którymi na dole kręciły się świnie i kurczaki."
Niezły zbieg okoliczności, przeczytać o rejonie z którego herbatę się właśnie piło.


Wpis ten został zrealizowany przy współpracy z Wrocławską Czajownią, tam też odbyła się degustacja herbaty.


6 komentarzy:

  1. Super blog, chyba nawet widziałem robienie zdjęć w czajowni. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, bardzo mi miło. Bardzo możliwe, że widziałeś powstawanie tego wpisu, trochę miejsca zajmowałam :)
      Pozdrawiam, Joanna.

      Usuń
  2. Kurczę szkoda, że wtedy nie poznałem, że to Pani Joanna to bym o autograf prosił heheheh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spokojnie, będzie jeszcze okazja hehe, i bez tej pani poproszę ;) po prostu Joanna.

      Usuń
  3. Ok :) Po prostu po zobaczeniu w realu od razu przeszedłem na Pani.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem zakochany od pierwszego wejrzenia... tyle tylko mogę powiedzieć. :) Dla mnie ta herbatka ma smak pu-erha i głębię zielonej herbaty. To połączenie rozwala system i kubki smakowe. To tak jakbym pił 2w1. Na początku czuć ziemistą cegiełkę puerhową, a potem zanurzam się wiosennej zieloności. Trochę jakby zmieniała się pora roku w ciągu kilku sekund...ale od środka :) Jest genialna :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...