piątek, 17 stycznia 2014

W czym parzyć herbatę. Część 2 Piao / Youfubei / Teamaker

Ten występujący pod wieloma nazwami zaparzacz, powinien znaleźć się na wyposażeniu kuchni każdego herbaciarza.


Już raz o nim pisałam, ale w związku z serią "w czym parzyć herbatę" postanowiłam napisać o nim raz jeszcze.
Czemu więc uważam go za naczynie tak niezbędne? Ponieważ swoją funkcjonalnością dorównuje on gaiwanowi. Ma pojemność zaparzania max 200 ml, ale można ją zmniejszyć do 100 lejąc po prostu mniejszą ilość wody (dokładnie do wysokości srebrnej obręczy).

Składa się on podobnie jak gaiwan z 3 części, tylko diametralnie innych.
Mamy dzbanek o pojemności 500 ml, zaparzacz i pokrywkę.

Użytkowanie tego urządzenia jest wręcz dziecinnie proste: 
Wsypujemy do zaparzacza herbatę, umieszczamy go w dzbanku, przykrywamy a po upływie odpowiedniego czasu, naciskamy guziczek widoczny na pokrywce i spuszczamy wodę do dzbanka.

Mamy więc w tym fikuśnym urządzeniu wszystko czego potrzebujemy - wygodę, szybkość w zaparzaniu i co najważniejsze bardzo dobrą pojemność. Dodatkowo możemy podziwiać zaparzającą się herbatę.

Niestety, ma on też kilka drobnych wad. Cały mechanizm spuszczania wody, to kulka unoszona poprzez naciśniecie guzika. Problem w tym, że umieszczona jest ona pomiędzy sitkiem i plastikowym denkiem, do którego nie sposób się dostać, a na którym osadza się nieestetyczny brązowy, herbaciany nalot.
Do tego, żeby cały napar spłynął, trzeba lekko wyciągnąć zaparzacz z dzbanka i lekko nim okręcić, gdyż woda zatrzymuje się w wyżej wspomnianej przestrzeni.

Dla mnie jest to taki gaiwan dla leniwych,  tudzież zapracowanych. Używam go na co dzień w pracy i nie wyobrażam sobie, że mogło by go zabraknąć.

Na chwile obecną w Polsce ma go w sprzedaży jeden sklep - http://eherbata.pl/teamaker-816.html.
Można go jeszcze dostać na ebay'u pod nazwą kamjove. Myślę, że za rok, no może dwa, będzie on już ogólnodostępny w Polsce. Zapotrzebowanie jest i bardzo dobrze.

2 komentarze:

  1. Sprytne urządzenie, choć jak do mnie, nawet certyfikowany plastik, jakoś nie przemawia. Z tym dla leniwych... :) biorąc pod uwagę trudność w czyszczeniu zakamarków nie wiem czy gaiwan, mimo wszystko, nie jest prostszy? Zwłaszcza jeśli pije się herbatę o dużych liściach i odcedzenie fusów od naparu jest możliwe bez jakiegokolwiek sitka. Ja dokładnie tak robię i do wyczyszczenia mam prosty gaiwan plus czarkę. Pewnie że omijam tu tradycyjny etap cedzenia przez sitko do dzbanuszka, ale to właśnie jest jak najbardziej dla leniwych. :) Ale dobrze że urządzanie jest, może więcej osób zachęci do parzenia sypanych herbat, w miejsce tych wygodnych na smyczy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że największa wygoda jest tu w tym, że nie musimy jej typowo odcedzać, tylko spuszczamy napar do dzbanka.
      Też mam nadzieje, że zastąpi to herbaty ekspresowe. :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...