niedziela, 9 lutego 2014

Feng Huang Dan Cong – Fenix


Herbata: Fenghuangdancong oolong
Pochodzenie: Fengyuan, Guandong, Chiny.
Odmiana krzewu: Song Zhong - Dancong.
Zbiór: 2013r.
SprzedawcaCzajownia Wrocław.

Feng Huang Dan Cong to bardzo interesująca herbata rosnąca w północno-wschodnim regionie prowincji Guandong. Jej liście zostały częściowo oksydowane (w 60%). Są długie, lekko skręcone i obłędnie słodko pachną. 
Najlepszy napar uzyskamy parząc tą herbatę metodą gong fu cha, używając jednak nie czajniczka a gawiana. Ilość herbaty jaką zalecam przy takim parzeniu to 5g na 100ml.
Optymalna temperatura do parzenia to mniej więcej od 90 do 96°C. Przy czym ja zawsze używam raczej tego wyższego zakresu. 
Bardzo ważne jest to, aby parzyć tą herbatę w bardzo krótkich czasach, zacząć od 10 sekund i stopniowo delikatnie zwiększać czas. Tym sposobem możemy uzyskać nawet 20 parzeń. 



 Pierwsze parzenie jest powalające. Przypomina mi smak suszonej na słońcu moreli, z jednej strony przyjemnie słodki smak, rozchodzący się po całym podniebieniu, z drugiej strony trochę intensywny jakby dymny, pozostawiający w ustach odrobinę cierpkości.




Napar przy kolejnych parzeniach jak wytrawny pokerzysta, okrywa swoje najlepsze karty. Pojawiają się dodatkowe słodkie, ale bardziej miodowe niż owocowe nuty, przy czym smak robi się delikatnie bardziej ściągający.  To znak, trzeba uważać, bo kilka sekund za wiele i napar zrobi się za mocny.




Im dalej, tym tak samo przyjemny jest każdy łyk Feniksa. Dawno nie piłam już herbaty oolong i dobrze było na chwilę wrócić do niej w takim smaku. Tym bardziej pasuje mi ta herbata do pogody jaką mam za oknem we Wrocławiu. Mamy zimę, ale pogoda iście wiosenna. Taka jest też ta herbata, teoretycznie mocniej oksydowana i intensywna ale przy tym delikatna i słodka - owocowo miodowa.



Wydawało by się, że pisząc o dwudziestu parzeniach, podaje nieprawdopodobną ilość. Jednak ta herbata jest na prawdę bardzo wydajna, i po około 7 parzeniach liście ledwie się rozwinęły. Wyciągnęłam je w zasadzie jedynie do zrobienia zdjęcia. Dalsza część degustacji obyła się już bez dokumentacji zdjęciowej, towarzysząc mi przy pisaniu tej relacji.


Wpis ten powstał dzięki współpracy z wrocławską herbaciarnią Czajownia.

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuje, w zasadzie te czareczki ze smokami to były moje pierwsze czarki. Ta malutka to prezent od koleżanki

      Usuń
  2. Czy pisząc 'fermentowany' masz na myśli utleniany (oksydowany)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to dwa różne procesy. Tu jest to dokładnie wyjaśnione - http://herbata.ning.com/forum/topics/oksydacja-nieenzymatyczna?id=6365757%3ATopic%3A40883&page=1#comments

      Usuń
    2. No właśnie, zawsze wydawało mi się, że oolongi są poddawane oksydacji, a nie fermentacji... hm...

      Usuń
    3. Nie wiem czy mogę tu podpiąć linka, ale tu jest b. szczegółowy opis produkcji feniksa

      http://teamania.ch/blog/en/how-feng-huang-dan-cong-is-produced/

      Usuń
    4. Tak, racja mój błąd. Oolongi są poddawane oksydacji. Dziękuje za czujność, już to poprawiam. Przy okazji, lubię jak ludzie nie są anonimowi ;)
      Pozdrawiam, Joanna

      Usuń
  3. Wiem co następnym razem spróbuję w czajowni, akurat chciałem spróbować jakiegoś mocniej sfermentowanego oolonga :) Chyba że polecasz na początek coś innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobra herbata na początek, jej smak potrafi zauroczyć :)

      Usuń
    2. Ok zakupiłem dzisiaj paczuszkę w czajowni, zaraz siadam do kosztowania ;)

      Przy okazji chciałem zapytać czy parzenie w wysokiej temperaturze (95 stopni) i krótkim czasie (od 10 sekund) pasuje do wszystkich oolongów ? Czy te bardziej "zielone" jednak nie powinno się tak parzyć ?

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...