wtorek, 25 marca 2014

Awa bancha. Japońska herbata kiszona.

Dziś znów będzie o niszowej herbacie Japońskiej. Sayama wysłał do Polski kilkanaście gramów bardzo nietypowej herbaty - Awa Bancha.
Rafał rozesłał ją do 10 osób wraz z zaleceniami parzenia.
Wszyscy mieliśmy użyć tej samej wody i tych samych parametrów i porównać masze wrażenia.

Czym jest ta kiszona herbata?
"Awa bancha powstaje w procesie fermentacji mlekowej odbywającej się z udziałem bakterii fermentacji mlekowej.

Etapy produkcji
- w lipcu ścina się dojrzałe liście
- są obgotowywane ok. 10 min., "napar" będzie jeszcze wykorzystany,
- liście są mieszane,
- następnie są układane w pojemnikach i ubijane, zalewane "naparem", co odcina dostęp tlenu,
- kiszenie trwa ok. 3 tygodnie,
- liście są rozkładane na matach i suszone na słońcu.

Produkcja opiera się w głównej mierze na pracy ręcznej, mechanizacja jest trudna, herbata powstaje w niewielkich ilościach w gospodarstwach. Każde gospodarstwo ma więc swoją awabancha."*

Zalecenia Rafała które opracował na podstawie wskazówek ze strony http://awabancha.com/ były takie aby 4g herbaty zaparzyć w pół litrowym dzbanku, w bardzo wysokiej temperaturze, wręcz można było z herbaty zrobić 2 minutowy odwar. Do tego woda żywiec zdrój.

Ja zamiast robić odwar,  wykorzystałam podgrzewacze i i to na nich parzyłam herbatę przez te dwie minuty.


Po upływie określonego czasu, awa bancha trafiła do dzbanka. Co ciekawe, podczas parzenia cały pokój wypełnił się bardzo przyjemnym kiszonym aromatem.
Kolor naparu po przelaniu do filiżanki był bardzo intensywnie żółty i klarowny, a smak przyjemnie ogórkowy. Do tego gdzieś w tle można było lekko kwaskowaty posmak wyczuć, ale był on jak najbardziej na miejscu, po prostu pasował.




Moje odczucia w stosunku do tej herbaty, są jak najbardziej pozytywne. Ciekawe doświadczenie, mocno poszerzające horyzonty. Począwszy od nietypowej produkcji, sposobie parzenia kończąc na doznaniach smakowych.

*Autorem informacji o herbacie jest Rafał.

4 komentarze:

  1. Wyglada na to, ze to bardzo ciekawa herbata. Ciekawe czy sie kiedys uda sprobowac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno, ja też kiedyś nie sądziłam że taka herbata trafi w moje ręce :)

      Usuń
  2. Od kiedy śledzę Twojego bloga, po raz pierwszy widzę tu herbatę w filiżankach, a nie czarkach :) taka odmiana.
    Smak, który opisujesz, rzeczywiście jest "kiszony" - ogórkowy i kwaskowaty. Z ciekawości bym spróbowała, ale wątpię, że przypadłby mi do gustu. Ale to takie gdybanie tylko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja bardzo rzadko używam filiżanek :) Ale kiedyś się jeszcze na blogu pewnie pojawią ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...