sobota, 3 maja 2014

Darjeelingi First Flush 2014 Puttabong, Singbulli i Balasun od Oxalisa.

Sezon Darjeelingowy w pełni, czas na kolejne tegoroczne świeżynki.
Oxalis Polska ma dla nas propozycje z trzech różnych ogródów herbacianych.
Puttabong, Singbulli oraz Balasun.
Herbaty opatrzone są certyfikatami pochodzenia, które zawierają wiele istotnych przy parzeniu herbaty informacji.

Do parzenia użyłam naczynia które jest dedykowane testowaniu darjeeling'ów czyli kubek kiperski.
Wszystkie zostały zaparzone w temperaturze 85°C przez dwie minuty. Herbaty zostały użyte w ilości 1,5g.




Pierwszy pod lupę poszedł Darjeeling Puttabong SFTGFOP 1 Cl Queen First Flush 2014.
Ogród Puttabong jest szczególny pod dwoma względami, po pierwsze jest to jeden z najwyżej położonych ogrodów po drugie jest również jednym z najstarszych ogrodów (1852r).



Suche liście - pączki i drobniejsze listki o zróżnicowanych kolorach od jasno zielonego do ciemno brązowego.
Kolor naparu -  Żółty, lekko wpadający w pomarańcz. Klarowny
Aromat - świeży, ziołowo-kwiatowy.
Smak - przyjemny lekki, słodkawy i kwiatowy.
Tekstura - aksamitna.
Zapach mokrych liści - kwiatowy.

Podsumowując parzenie, herbata przyjemna, lekka i słodka, niestety dla mnie osobiście za mało wyrazista.
Chwilkę po degustacji, już o niej zapomniałam.



Kolejna herbata to Darjeeling Singbulli SFTGFOP1 Ch First Flush 2014. Z certyfikatu pochodzenia, wyczytałam iż jest to jedna z najlepszych herbat pod względem jakości na całym obszarze himalajów. Co skutecznie zaostrzyło mój apetyt.


Suche liście - pączki i listki o podobnym kształcie, zróżnicowane kolorystycznie. Od zielonego do brązowego.
Kolor naparu -  Żółty, lekko wpadający w pomarańcz. Klarowny
Aromat - świeży, pokrzywowy.
Smak - Bardzo lekki, pokrzywowy, trochę ziołowy.
Tekstura - aksamitna.
Zapach mokrych liści - bardzo rześki, lekko cytrusowy.

Podsumowując to parzenie, zdecydowanie bardziej zapada w pamięć niż poprzednia herbata, tu urzekł mnie bardzo fajny świeży pokrzywowy aromat. Chociaż jak dla mnie również odrobinę za delikatna.


Ostatnia z degustowanych przeze mnie herbat to Dajreeling Balasun SFTGFOP1 Supreme First Flush 2014. Co ciekawe to nazwa tego ogrodu odpowiada nieopodal przepływającej rzece. Z certyfikatu wyczytałam, że pierwsze wzmianki o tym ogrodzie datuje się już na rok 1871r, lecz wystąpiła aż 61 letnia przerwa w uprawie. Dopiero w 1932 roku wznowiono uprawę herbaty na terenie ogrodu Balasun.


Suche liście - pączki i listki o podobnym kształcie, zróżnicowane kolorystycznie. Od zielonego do brązowego.
Kolor naparu -  złotawy, przejrzysty.
Aromat - skórzano- wędzony.
Smak - intensywny, słonawy, pełny
Tekstura - pełna.
Zapach mokrych liści - skórzany.

Ta herbata to zdecydowanie mój faworyt. Bardzo przypadł mi do gustu jej wyraźny smak. Bardzo pełny i długo pozostający w ustach.



Bardzo cieszy mnie to, że coraz więcej przykłada się w Polsce wagi do opisów herbat. Szczególnie jeśli chodzi o miejsce pochodzenia. Uważam te certyfikaty pochodzenia które wprowadził Oxalis za bardzo trafiony i słuszny pomysł.
Oby tak dalej, ludzie powinni mieć świadomość tego co kupują.

Dziękuje Oxalisowi za przesłanie próbek do degustacji herbaty.

5 komentarzy:

  1. Anonimowy03 maja, 2014

    Przyznam, że Singbulli miałam okazję spróbować (też Oxalis) była w porządku, intensywna i nie miałam do niej wstrętu, a czarnych herbat nie lubię. ;)
    Poczęstowano mnie również Namringiem z tegorocznych zbiorów (lotniczym) i był dla mnie idealny. ;)

    Pozdrawiam. :)

    N.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy04 maja, 2014

    1,5g na jaką ilość wody? Sam kupiłem sobie darjeelinga świeżutkiego i zastanawiam się w jakiej ilości wody np. 1 łyżeczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy07 maja, 2014

    Witam! A ja też będę miała pytanie - odnośnie innych herbat, jakiej proporcji warto się trzymać? Np. zielone, czerwone czy inne? Z góry dziękuję Pani za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy14 maja, 2014

    85 stopni to chyba nieco za mało. Wiem, że te herbaty nie są w 100% fermentowane ale mimo wszystko są czarne. Osobiście piłem opisywanego Balasuna parzonego wrzątkiem (96 stopni) lanym po wieczku aby nie poparzyć listków. Uważam, że smak jest wtedy pełniejszy i nie powiedziałbym, że słabo wyczuwalny. Jeśli zostało Ci jeszcze trochę to spróbuj zaparzyć cieplejszą wodą, ciekaw jestem czy to tylko moje odczucie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...