czwartek, 21 sierpnia 2014

Lục trà cổ thụ - Wietnamska herbata ze starych drzew herbacianych.

Jakiś czas temu Robert (Sayama) opisywał u siebie na blogu tradycje herbaciane Wietnamu, Już wtedy można było dowiedzieć się o istnieniu na północy Wietnamu dzikich drzew herbacianych.
Dzięki uprzejmości Roberta oraz Andrzeja mogłam takiej herbaty skosztować.





Zanim jednak przejdę do wrażeń z degustacji chciałabym podzielić się z wami bardzo ciekawymi informacjami dotyczącymi herbaty dojrzewającej z Wietnamu. 
Jak można wyczytać na blogu sayamy, herbata pochodzi z starych około 300 letnich drzew herbacianych. Nie jest produkowana na masową skalę, a jedynie lokalnie. Została wyprodukowana na przełomie 2013/2014 czyli generalnie jest bardzo młoda. Dziś przy okazji poszukiwań na temat tego rodzaju herbaty trafiłam na ciekawy film przedstawiający jej zbiory i sposób przetwarzania, jeżeli macie konto na FB to możecie zobaczyć go pod tym linkiem

Herbaty z Wietnamu są w Polsce raczej nie znane, póki co do wyboru mieliśmy jedynie zieloną Che Xanh i czarną Vietnam OP. W Lutym na drugim spotkaniu Wrocławskiego Towarzystwa Herbacianego degustowaliśmy oolongi z Wietnamu. Mam nadzieję, że niebawem będzie można bez problemu zakupić herbatę późno dojrzewającą, bo jej smak mnie bardzo zaskoczył.

Zacznę od zapachu suchych liści, który jest bardzo przyjemny i kojarzy mi się z zapachem suszonych fig.
Postanowiłam zaryzykować i zaparzyć herbatę gong fu cha, co w zasadzie powinno obnażyć cały jej charakter. Po kilkunastu już próbach na różnych  herbatach sheng pu erh z yunnanu, skłaniam się ku temu, że faktycznie lepsze i bardziej dojrzałe herbaty przy tym sposobie parzenia nie tracą, a ukazują swój charakter. Kiedy jednak herbata nie jest zbyt dojrzała, to parzenie nie jest dla niej korzystne. 

Kiedy parzyłam tą herbatę, nie dysponowałam jeszcze informacją kiedy została wyprodukowana, zdawałam się na sam zapach, który sugerował mi, że mam do czynienia z dobrej jakości liśćmi. 
Pierwsze parzenie, około 15 sekundowe, okazało się wspaniałe.





Herbata smakowała na prawdę rewelacyjnie, smak był złożony intensywny i bardzo przyjemny. Skojarzenie z suszonymi owocami dalej siedziało mi w głowie, czy jednak smak porównałabym do fig? Raczej nie, zresztą ciężko ten smak skojarzyć, on po prostu jest i jest świetny. Taki jak ostatnio bardzo mi pasuje.



Kolejne parzenia dalej utrzymywały poziom, herbata doprawdy zaskakująca. Do tego stopnia, że na dobre zawróciła mi w głowie. Jak to jest, że taka herbata jest praktycznie nieznana? Z drugiej strony może właśnie to cała jej magia, że jest w pewnym sensie unikatowa, jeszcze nie do końca odkryta? Zostało mi jeszcze 4 gramy, zostawię sobie na jakąś szczególną okazje, a jej upływający czas nie zaszkodzi.


2 komentarze:

  1. Czesc Joanna.Ciekawy artukul o Wietnamskie herbate.W Czechach tez za duzo nie znama ta herbata.
    Mam jedno pozvani na degustacije herbaty Darjeelling second flush a Nepal cca 20 ogrodow do Ostravy na 31.8.o godine 11 pociatek.Ja lubim DJ ja tam bedzie.Mozna negdo z Polska dojde.Wiem z Wroclawi je to daleko.Ale zas mozno zobaczit nowum czajownie.Tu stranki http://cajovna.infocity.cz/ tam jest wiecej info.
    Joanna masz ciekawy blog o herbate.Podobo se mi.
    Jirka

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Jirka, niestety 31 sierpnia mam już zaplanowany ale bardzo Ci dziękuje za tą informacje. Co co informacji o Wietnamie, to dopiero początek :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...