sobota, 17 stycznia 2015

Porozmawiajmy o przechowywaniu.

Przychodzi taki moment w życiu herbaciarza, kiedy uświadamia sobie, że trochę już mu się 
herbat uzbierało i trzeba by poważnie pomyśleć o dobrym ich przechowaniu. 

Na wstępie powiem rzecz ważną, którą ja niestety zrozumiałam dopiero po czasie.
Herbaty najlepiej wypijać na bieżąco. Jest tylko kilka herbat które dobrze znoszą upływ czasu.
Herbaty ciemne (hei cha), można śmiało przechowywać z myślą o przyszłości. Jeśli mamy dobrą wilgotność w pomieszczeniu/szafce/pojemniku (powyżej 70%), herbata będzie się zmieniać, dojrzewać. Do ich przechowywania świetnie nadadzą się pudełka z trawy azjatyckiej. 



Co do pozostałych gatunków - herbat zielonych, białych, żółtych, oolong, czanych, czerwonych (chińskich czarnych) - to ich przechowywanie powinno być dobrze przemyślane.
Jeśli kupujemy herbatę w strunowym metalizowanym od środka opakowaniu, uważam, że spokojnie możemy herbatę w takim opakowaniu przechowywać.
Problem pojawia się, kiedy opakowanie nie ma dobrego zamknięcia, tudzież samo opakowanie wykonane jest z niezbyt szczelnego materiału. W takiej sytuacji warto herbatę przesypać, pozostaje pytanie - do czego.
Najlepszym rozwiązaniem, będzie naczynie szklane, lecz nieprzeźroczyste. Takich naczyń używamy w herbaciarni. Ich największą zaletą jest zdecydowanie zamknięcie - zarówno szyjka słoja jak i pokrywka w miejscu gdzie się stykają są matowe. Dzięki czemu, słoik jest naprawdę szczelny.
Niestety zupełnie nie orientuje się, gdzie takie można zakupić, obawiam się również, że mogą być drogie.

Kolejnym bardziej osiągalnym rozwiązaniem, jest puszka. Mit jakoby herbata miała przejść metalem, obalam. No chyba, że planujemy naprawdę trzymać ją tam długo (rok?). Wtedy jednak zalecam wrócić do tego co napisałam na początku tego postu - herbatę należy wypijać na bieżąco.
Najlepsze są puszki które mają podwójne zamknięcie, powód jest oczywisty - jest ona znacznie bardziej szczelna. Jest też dość spory wybór kształtów, wzorów czy pojemności.

Ostatnio o przechowywanie herbaty jest dużo łatwiej, ponieważ znacznie więcej producentów i sprzedawców zapewnia właściwe opakowania. Jednak je też trzeba gdzieś schować. Może to być szafka czy szuflada. Chyba, ze tak jak ja lubicie mieć herbatę w zasięgu wzroku. Wtedy z pomocą przychodzą wiklinowe szafeczki.
Nie dość, że ładnie wyglądają, to są tanie (szczególnie te malutkie - łazienkowe) i naprawdę dobrze sprawują swoją funkcje.

Wybór jest spory. Każdy znajdzie coś dla siebie i herbaty.

Za inspiracje do napisania tego wpisu dziękuje Rafałowi. Przyszedł sobie wczoraj do Czajowni na herbatę i tak przegadaliśmy kilka ciekawych tematów, między innymi ten o przechowywaniu. Wtedy wiedziałam już, że to rzecz o której warto parę słów napisać.
--
źródło zdjęcia puszki: https://www.flickr.com/photos/philandpam/2315714058/in/photostream/ (cc) 

14 komentarzy:

  1. Przydatny wpis. Ja od początku przechowuję swoje herbaty w słoiczkach zamykanych na klips. Ładnie wyglądają, są praktyczne i myślę, że półka w ciemnym kącie pokoju w zupełności wystarczy zamiast ciemnego szkła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dodam tylko od siebie zapewnienie i potwierdzenie, że metalowe puszki nadają się do przechowywania herbaty świetnie. Szczególnie te, w których kupujemy herbatę, gdyż przeszły testy dopuszczające je do kontaktu z żywnością i dają gwarancję, że metal z nich nie wydzieli się do herbaty. Każde opakowanie, w którym sprzedaje się żywność (plastikowe pudełka, szklane słoiki, itd.) musi spełniać takie wymogi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Taka częstotliwość postów to ja rozumiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na wszystkich moich ciemnych herbatach (Hei Cha) podane sa klarowne instrukcje - przechowywac w przewiewnym, _suchym_ miejscu. Bylbym _bardzo_ ostrozny z przechowywaniem w wilgoci. Co innego przyspieszone dojrzewanie Puerow (ktore w pewnym sensie jest kompostowaniem), a co innego wieloletnie przechowywanie.

    Zapomnialas o bardzo waznej sprawie - swieze herbaty (zielone i nie tylko) przechowujemy szczelnie zamkniete w lodowce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ta lodówka bym nie przesadzal, ewentualnie do krótkiego przechowywania. Po pierwsze sam pojemnik byle jaki być nie może, bo nie może przepuszczać ani wilgoci ani zapachów, a po drugie on sam nie powinien dawac herbacie zapachu (jak to jest często z plastikami). Druga sprawa to samo powietrze w pojemniku pod wplywem temperatury może ci się skroplić i wtedy klapa, herbata do wywalenia.

      Usuń
    2. Z przechowywaniem w lodowce nie ma zadnej przesady, to stadardowy sposob utrzymania jej w swiezosci. Idz na pierwszy lepszy rynek z herbata w Chinach, wszyscy szanujacy klienta sprzedawcy tak przechowuja zielone. Wielu moich znajomych chinskich herbaciarzy ma w domu specjalne lodowki, wlasnie do herbaty. Herbata jest zapakowana albo w opakowania ze specjalnej folii aluminiowej, albo - w przypadku tych recznie robionych - w male papierowe woreczki. Tak zielona herbate mozna przechowywac latami, nie traci ona aromatu ani smaku.

      Usuń
    3. Rynek w chinach rządzi się innymi prawami ponieważ klimat jest całkiem inny, wilgotny więc przechowywanie tam jest generalnie bardziej problematyczne niż u nas.
      Druga sprawa to jeśli możesz to szczelnie próżniowo zamknąć to jasne, przechowuj sobie w lodówce. Ale nie oczekuj że przeciętny użytkownik ma takie możliwości jak chińscy producenci herbaty, a brak możliwości szczelnego zamknięcia kompletnie niweluje korzyści z przechowywania w lodówce i zwiększa ryzyko zepsucia.

      pozwolę sobie zacytować parę wyników szybkiego googla, żeby nie byc gołosłownym, szzcególnie ten pierwszy dobrze punktuje czemu w chinach się tak robi ale u nas niekoniecznie powinno.
      http://www.luhyutea.com/main.asp?page=storage
      http://www.hpcisp.com/~kls/tea_storage.html
      http://www.uptontea.com/shopcart/information/INFOstoring.asp

      Usuń
    4. Maćku, myślę, że nie ma sensu kontynuować dyskusji z kimś, kto jak widać jest wytrawnym znawcą herbaty, a nie ma dla nas na tyle szacunku aby się przedstawić.

      Do naszego anonimowego rozmówcy - jak masz chęć przechowywać herbatę w lodówce - śmiało. Ja tego robić nie zamierzam, a już tym bardziej polecać tego innym.

      Usuń
    5. Maciej,

      Podzielilem sie tym, co widze dookola. Twierdzenie, ze w Azji jest wilgotno, to tak jakby powiedziec, ze w Polska jest gorzystym krajem. Trzymanie w lodowce herbat, ktore narazone na kontakt ze swiatlem, powietrzem i wilgocia oksyduja lub plesnieja, ma swoje uzasadnienie w kazdym klimacie. Lodowka powinna byc specjalnie do tego przeznaczona.

      Joanno, rozumiem Twoje stanowisko. Ja rowniez nie mam zamiaru przechowywac swojej kolekcji ciemnych herbat w wilgoci, choc ze wzgledu na klimat nie bedzie to latwe.
      Pozdrawia anonimowy Jarek z Szanghaju:)

      Usuń
    6. Jarku, znacznie lepiej kiedy nie rozmawia się z anonimową osobą.
      Na moją wiedzę herbacianą składa się kilka rzeczy - własne doświadczenia, doświadczenia innych herbaciarzy oraz informacje wyczytane w książkach tudzież na stronach internetowych. W związku z tymi wszystkimi rzeczami wyciągam takie wnioski a nie inne. W Chinach nigdy nie byłam, być może w ciągu najbliższych lat się to zmieni.
      Z przechowywaniem herbaty w lodówce więcej niż napisać Maciek, pisać nie trzeba. Uważam się za dość ortodoksyjnego herbaciarza, ale nie popadajmy w przesadę - osobna lodówka na herbatę?
      Pozdrawiam Joanna.

      Usuń
  5. Ok żeby nie uogólniać to mówmy konkretnie :) Ograniczmy sie do interesujących nas regionów produkujących herbatę. W zdecydowanej większości znajdują się w południowo-wschodniej części kraju.
    http://myteabreakblog.files.wordpress.com/2011/04/china_map.gif
    nałóżmy na to mapę opadów atmosferycznych
    http://www.travelchinaguide.com/images/map/china/china-map-6.jpg
    Bardzo suche regiony typu Mongolia Wewnętrzna czy Tybet możemy sobie darować, natomiast ta południowa część toż to formalnie teren subtropikalny ;). Dodam jeszcze że ta mapa prezentuje wyłącznie opady atmosferyczne, pomyślcie sobie że to nie uwzględnia samej wilgoci powietrza.

    Pisałem już o tym i w sumie się do tego nie ustosunkowałeś więc zaznaczę jeszcze raz. A co obroni herbatę przed wilgocią lodówki ? Przeciętny człowiek nie ma mozliwości próżniowego pakowania. Taka herbata przecież ciągle by była otwierana, zamykana i chowana spowrotem do lodówki. Także w żadnym wypadku nie wchodzi w gre "wieloletnie przechowywanie" jak to nazwałeś.

    OdpowiedzUsuń
  6. Joanno,

    Jasne, bede sie teraz grzecznie podpisywal. Rozumiem Twoje podejscie i z pokora przyjmuje te reprymende...:)
    Prowadzisz bardzo ciekawy blog, widac Twoja pasje i zywe, autentyczne zanteresowanie herbata. Wiem, ze nie jest latwo zdobyc informacje na ten temat, bo mimo wielu stron i witryn internetowych herbatyzm :) jest w duzej mierze doswiadczeniem osobistym, a do tego trzeba byc prowadzonym przez nauczyciela/mentora, w przeciwnym wypadku jest sie skazanym czesto na bladzenie po omacku. Tak jest w Azji, gdzie taki mentor to optymalny sposob poznania tradycyjnych sztuk i umiejetnosci.
    Mam nadzieje, ze zawitasz do Chin i na wlasne oczy poznasz sytuacje w branzy herbacianej. Mimo wielu problemow, nieporozumien, komercji i falszu herbata to wciaz najpopularniejszy tutaj napoj, i taka wizyta pod okiem kogos, kto wprowadzi Cie w kregi ludzi herbaty z pewnoscia bedzie ciekawa i wzbogaci Twoja wiedze. Wszyscy sie uczymy, jak sadzisz, dlaczego zagladam na Twoj blog?

    Ze specjalna lodowka nie przesadzam, bardzo wielu moich znajomych ma takie w domu. Trzymaja tam zarowno najrozniejsze recznie robione herbaty, jak i np. probke sniegu i sopel lodu z Antarktydy, do zaparzenia herbaty. Robert z Tokio poznal tego wlasnie herbaciarza. Herbaciarze tworza rodzaj braterstwa, w ramach ktorego nadaja sobie herbaciane pseudonimy - Wielka Herbata, WIelka Harmonia, etc. To fanatycy, ale z naukowym podejsciem. Zwykle wyciszeni i spokojni, ozywiaja sie na wiadomosc o tym, ze ktos odkryl zrodelko wody przy ruinach starej swiatyni buddyjskiej. Oczywiscie woda potrzebna do zagotowania herbaty. Poszukuja dzikich krzewow herbacianych, najlepiej rosnacych w cieniu, na kamieniach, zrywaja z nich niewielkie liscie i z zachwytem zuja. W domu stawiaja oltarzyk Lu Yu i bija mu poklony. To specyficzna grupa uwielbienia wszystkiego, co z herbata ma wspolnego.

    Moze to pewna przesada, fakt, ale w sumie nieszkodliwe i fascynujace szalenstwo. Mam nadzieje, ze kiedys nad Wisle tez zawita. Twoj blog na pewno sie temu przysluzy.

    Pozdrawiam,

    Jarek z Szanghaju

    OdpowiedzUsuń
  7. Maciej,

    Lodowka jest czescia kazdego powaznego sklepu z herbata, i czescia wyposazenia herbaciarza. Oczywiscie budzi kontrowersje i zastrzezenia, i wymieniles wiele z nich. NIe zmienia to faktu, ze zielone herbaty sa tak przechowywane. Mysle, ze nie masz zastrzezen do tego, ze nizsza temperatura pozwala lepiej przechowywac substancje organiczne, i spowalniac ich procesy rozkladu. Nizsza temperatura to mniejsza wilgotnosc, i jesli lodowka jest no frost, to bedzie ona na pewno nizsza, niz w temperaturze pokojowej, a jednoczesnie nie bedzie klopotow z oblodzeniem. Oczywiscie herbate trzeba zapakowac mozliwie szczelnie - niektorzy rekomenduja termosy mozliwie do pelna wypelnione herbata, ktorym po zamknieciu oblewa sie zakretke woskiem dla uszczelnienia. Tak herbate mozna przechowywac latami. Dobrze jest podzielic wieksza partie na male opakowania, wowczas nie ma problemu z przenikaniem wilgoci i jej skraplaniem przy czestym otwieraniu lodowki.

    Bez watpienia jedno jest pewne - herbate swieza lepiej pic od razu. Ja osobiscie wiosna pijam zielone, swieze, czy ze zbiorow sprzed swieta Qingming, czy pare tygodni po, wciaz wowczas jest zbierana. Potem juz inne - latem gorzka Kuding (ktora tak naprawde herbata nie jest), potem Oolongi, czarna/czerwona, zima ciemna, do ktorej czasami dodaje czerwonego cukru. Herbaty wysoko/w pelni oksydowane mozna spokojnie przechowywac w puszkach, z nimi nie ma problemu.

    Nie chce tutaj za wszelka cene przekonac Cie do przechowywania nisko przetworzonych herbat w lodowkach, ale jest to jedna z opcji. Ciekawe, ze ostatnio na fali popularnosci Puerow rowniez herbaty biale zaczeto prasowac w ciastka, i przechowywac tak wlasnie, jak Puery, a przeciez sa one bardzo delikatne. Stworzono nawet powiedzenie dla bialych herbat z Fuding "Po roku to herbata, po trzech lekarstwo, po siedmiu skarb".

    Jesli chodzi o wilgotnosc, to oczywiscie wszystkie tereny, na ktorych uprawiane sa herbaty, sa wilgotne, w koncu to jeden z warunkow dobrej wegetacji tych krzewow, ktore uwielbiaja wilgoc w powietrzu. Herbate pije sie jednak w calych Chinach. Pije sie ja w Pekinie, suchych polnocnych Chinach, tam tez mozna na rynkach herbacianych znalezc lodowki.

    Nie wiem skad przekonanie, ze w lodowce jest wilgotniej, niz na zewnatrz. Problem raczej w tym, ze otwieranie powoduje skraplanie sie wilgoci zawartej w powietrzu na zewnatrz, ktore przenika do wnetrza lodowki, na jej chlodnym wnetrzu. Jesli herbata jest szczelnie zamknieta (NB nikt zielonej - ktora wlasnie przechowuje sie w lodowkach - nie pakuje prozniowo, zniszczyloby to jej forme), to przechowywanie w lodowce nie grozi jej zawilgoceniem. W kazdym razie powszechnosc stosowania lodowek w roznych rejonach Chin wskazywalaby na to, ze mimo kontrowersji tutejsi milosnicy herbaty akceptuja jej jakosc nawet po takim przechowaniu. Tak z wlasnego doswiadczenia, lodowki tez do mnie nie przemawialy, dopoki w jednym ze sklepow herbacianych nie poczestowano mnie w grudniu Longjingiem. Byl wysmienity, aromatyczny, smaczny - i byl prosto z lodowki.

    Pozdrawiam,

    Jarek z Szanghaju

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam :)
    Pozwolicie, że wtrącę swoje trzy grosze. Przechowywanie nisko przetworzonej herbaty w lodówce na pewno przedłuża jej żywotność i ogólnie powinno być praktykowane w miarę możliwości. Tylko szkopuł właśnie w tym, że inne możliwości (a także inną "motywację") ma producent herbaty czy ewentualnie sklep, a inne pojedynczy konsument, który popija herbatę w domowym zaciszu. Przez to, że herbacie mogą, jak doskonale wiadomo, mocno zaszkodzić obce zapachy i wilgotność, łatwo ją zepsuć przez niedopilnowanie warunków przechowywania i kierowanie się wyłącznie zasadą, że w lodówce "pożyje" dłużej. W towarzystwie mięsa lub ryby, niezamknięta szczelnie herbata zdecydowanie nie będzie czuła się dobrze... Co innego w profesjonalnej chłodni czy choćby w osobnej lodówce. Fanatyzm (pozytywny) herbaciarzy opisanych przez Jarka działa wprawdzie na wyobraźnię, ale kto z nas ma tak naprawdę możliwości i chęci, żeby zdecydować się na dodatkową, wyłącznie herbacianą lodóweczkę? Czy nie lepiej, w domowych warunkach, zaopatrywać się w mniejsze ilości herbaty i wypijać ją w miarę szybko, zanim wyraźnie straci świeżość? Do zwykłej lodówki też można by ją ostatecznie odkładać, ale ryzyko nieopatrznego zepsucia jest spore, potrzebny byłby więc dodatkowy pojemnik lub/i zamknięcie w jakimś szczelnym woreczku foliowym (pomijam już uszczelnianie woskiem :)). Nie sądzę, żeby wiele osób, zwłaszcza sporadycznie pijących lepszą herbatę, miało ochotę się w to bawić.

    A wszystko i tak może okazać się nieistotne, jeżeli ktoś zechce w pośpiechu otwierać ową herbatę zaraz po wyciągnięciu z lodówki, ponieważ przy "szoku termicznym" na listkach będzie za każdym razem skraplała się para wodna... (na co zwrócił uwagę Jarek). Żeby się przed tym uchronić trzeba zaczekać, aż temperatura wewnątrz pojemnika zbliży się mniej więcej do tej pokojowej. Dlatego dla wygody najlepiej jest, moim zdaniem, przechowywać w taki sposób większą ilość herbaty, której nie trzeba ciągle otwierać i zamykać, natomiast mniejszą porcję, na bieżące potrzeby, odsypać np. do puszki, którą będziemy mieć pod ręką - w szafce czy na półce.

    Odwiedzając z Sayamą, Ewą i jej mężem p. Hirumę dowiedziałem się, że swoją temomicha trzyma on w zamrażarce, dokładnie w temperaturze -60 st. (poza kilkoma paczuszkami wystawionymi przy ladzie w jego sklepie). Z kolei za ladą stoją duże, przeszklone chłodziarki, gdzie zamknięte są inne herbaty, wyjmowane, sprzedawane i używane na co dzień. Tam temperatura wynosi już jednak +15 st., aby nie było kłopotów związanych z kondensacją.

    Jeśli o mnie chodzi, to w lodówce (zwyczajnej) trzymałem tylko nieotwartą matcha - w woreczku schowanym w małej, zafoliowanej puszeczce z podwójnym wieczkiem. Pozostałe zielone herbaty oraz lekko oksydowane oolongi staram się po prostu pić na bieżąco i jestem zadowolony z ich świeżości. Czasem tylko zastanawiałem się, czy parę herbat nie byłoby jeszcze smaczniejszych, gdybym zwlekając z ich otwarciem np. dwa miesiące (dłużej mi się chyba nie zdarzyło) pozwolił im poleżeć wtedy w lodówce, a nie po prostu w pokoju.

    Pozdrawiam,
    Dawid

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...