środa, 6 maja 2015

Herbata z Cejlonu, wspomnienia z plantacji.



Sri Lanka w herbacianym świecie znana jako Cejlon, ma sześć regionów produkcyjnych, wśród których znajduje się nizinny region Ruhuna o maksymalnej wysokości 600 m n.p.m.

Znany jest on nam o wiele bardziej niż początkowo może się wydawać. To właśnie tu produkuje się większość herbaty, znajdującej się w ekspresowych saszetkach i mieszankach typu "English Breakfast"



Herbata na nizinach rośnie znacznie szybciej, przez co daje zdecydowanie więcej surowca. Jednak herbaciarze nie powinni zbyt szybko skreślać tego regionu, bo i tu można znaleźć wyjątkową herbatę. 
W Ruhunie uprawę herbaty rozpoczęto dopiero około roku 1900, w Kandy uprawa ruszyła 31 lat wcześniej. 
W momencie kiedy pierwsi europejscy przybysze pojawili się w południowo- zachodniej części wyspy, nie było w niej zbyt wielu mieszkańców. W wyniku wojen i epidemii, populacja tego regionu znacznie zmalała. Wraz z zwiększającą się liczbą mieszkańców w tym regionie pojawiły się również plantacje herbaty. 


Będąc na Sri Lance, większość pobytu spędziłam właśnie w tej części wyspy. Wiedziałam, że poza malowniczymi plażami, ma dla mnie coś więcej do zaoferowania. 
Weszłam do pierwszego biura podróży, które zauważyłam przy głównej ulicy Hikkaduwy Galle Road. Poszło szybko, powiedziałam sprzedawcy, że  chcę odwiedzić plantacje herbaty oraz fabrykę, taką do której nie trzeba będzie jechać cały dzień. 
Okazało się, że od roku funkcjonuje fabryka oddalona zaledwie 30 minut drogi od naszego uroczego miasteczka -  "Thisara tea factory Baddegama".


Kiedy zajechaliśmy na miejsce, właśnie odbywała się tam produkcja. Na długich stołach z sitami leżało około 25 kg liści które przechodziły proces więdnięcia. Pośród stołów krzątały się dwie urocze Lankijki. Ich praca nie należała do lekkiej, co 2 godziny przewracały liście, tak aby herbata więdła równomiernie. 



Kiedy zeszłam do pomieszczenia poniżej gdzie odbywały się pozostałe etapy produkcji, mój nos uderzył wspaniały zapach oksydującej herbaty. 


W pomieszczeniu było niezwykle gorąco i wilgotno, wokoło pracowały maszyny. Herbata zmieniała swój wygląd z każdym moim krokiem. Kiedy przeszłam do pomieszczenia w którym następuje suszenie, mogłam sama wrzucić porcję liści do maszyny. To bardzo miłe uczucie, mieć taki malutki udział w produkcji herbaty. 
Kiedy obejrzeliśmy już wszystkie etapy produkcji, znaleźliśmy się w pomieszczeniu w którym pakuje się herbatę. 
Pan Kamal który nas oprowadzał, opowiedział nam o rodzajach i gradacji liści. Wtedy pierwszy raz usłyszałam o herbacie z Cejlonu  FBOPF SP (Flowery Broken Orange Pekoe Fanings Special) w skrócie FF SP, która jest bardzo aromatyczna dzięki pocięciu liścia i smaczna dzięki zawartości pączków herbacianych. 
Okazało się, że fabryka Thisara produkuje jedynie na eksport, ale w drodze wyjątku udało nam się kupić po 500g tej herbaty. 
Po zwiedzaniu, zostałyśmy zaproszone na filiżankę herbaty, smakowała wybornie. To cel mojej wyprawy na Sri Lankę -  napić się herbaty w miejscu gdzie się ją uprawia i produkuje. 


Dziś, dwa miesiące od dnia w którym zwiedzałam fabrykę, postanowiłam wspomnieniami wrócić do tego miejsca. Nie tylko poprzez napisanie tej relacji, ale również poprzez degustacje wyjątkowej herbaty którą tam zakupiłam. 



Zapach liści po umieszczeniu ich w czajniku, przypomniał mi zapach oksydującej herbaty w fabryce. Napar o rubinowym kolorze, i aromacie owocowym w kierunku owoców leśnych, smakował bardzo orzeźwiająco i wyraziście. Wyborne wspomnienie Sri Lanki.


2 komentarze:

  1. Herbata, którą opisujesz ma faktycznie piękny, głęboko czerwony kolor. Jej smak, może ze względu na świeżość liści, zaskoczył mnie swoimi wyraźnie owocowymi nutami. Gdybym miał tej herbaty więcej, używałbym jej jako dobrej porannej herbaty. Zaparza się bajecznie łatwo i smakuje po prostu dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje Wojtku, to fantastyczna poranna herbata, co do jej owocowych nut, to wydaje mi się to dość charakterystyczną cechą herbat nizinnych z Cejlonu.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...