sobota, 26 września 2015

Brita - lepszy wybór.


W maju tego roku, rozpoczęłam współpracę z firmą BRITA, jednej ze światowych liderów w kategorii filtracji wody,

Jako koneserka herbaty, dobrze wiem jak ważna jest woda w procesie przygotowywania naparu. Dlatego bez wahania zgodziłam się wziąć udział w roli eksperta herbacianego w kampanii poprowadzonej przez Multi Communications,

"Brita - lepszy wybór"

która w prosty i czytelny sposób przybliża tematykę filtrowania wody kranowej. Jest to bardzo dobre rozwiązanie nie tylko do przygotowywania herbaty, ale i również posiłków, o czym przekonuje nas Grzegorz Łapanowski.

Ponieważ początek kampanii wypadł prosto przed moim ślubem, oraz podróżą poślubną, dlatego dopiero teraz przybliżę Wam szczegóły tej inicjatywy.


Na stronie Brita - uwolnij smak naparów możecie zapoznać się z moimi publikacjami które powstały w związku z kampanią. 

Wraz ze mną udział wzięli:


video

  • Grzegorz Łapanowski – uznany kucharz, dziennikarz kulinarny oraz propagator zdrowego sposobu żywienia, który wie, że w jedzeniu smak odgrywa kluczową rolę.
  • Anna Ostaszkiewicz – ekspert ds. finansów na konkretnych liczbach pokazuje, że woda kranowa to też sposób na oszczędność.
  • Katarzyna Biłous – ekspertka ds. dietetyki oraz trenerka przekonuje, dlaczego warto prowadzić aktywny styl życia i przestrzegać zaleceń dotyczących regularnego picia wody w ciągu dnia.



Ja oczywiście, zajęłam się tematyką wody w kontekście przygotowywania herbaty. 

video


24 Września 2015 roku, odbyło się w Food Lab Studio spotkanie prasowe BRITA o tematyce łączenia herbaty z jedzeniem.
Trend Food - Tea Pairing dopiero wchodzi do Polski i wspaniale było opracowywać ten temat wraz z Grzegorzem Łapanowskim który ma zdumiewający zmysł smaku i aromatu. Spotkanie odbyło się w niezwykłej atmosferze w towarzystwie świetnych herbat i wybitnych potraw.

Opowiadaliśmy o tym jak poszczególne gatunki herbaty łączyć z posiłkami, na praktycznym przykładzie połączenia przystawki - sałatki z blanszowanego jarmużu i brukselki z dresingiem musztardowo - orzechowym z dwiema herbatami - o smaku uzupełniającym Darjeeling Namring Upper FF oraz o smaku przeciwstawnym Bai Mu Dan Upper.
Danie główne to antrykot wołowy z gratin z kopru włoskiego i szpinaku (sos na bazie czerwonego wina) lub w wersji wege - Veg gratin z kopru włoskiego z pieczonym topinamburem, dynią i sosem holenderskim. Do tego dania dopasowałam herbatę Assam Brahmaputra jako uzupełniająca oraz zieloną japońską herbatę Kamacha jako przeciwstawną.
W mojej ocenie wszystko wyszło wspaniale, poniżej krótka relacja zdjęciowa.
Zdjęcia Michał Zagórny.











Fenomenalne doświadczenie, które pokazuje, że warto angażować się w rozwój tematyki herbacianej w Polsce, jest jeszcze wiele do zrobienia i powiedzenia.
Szczególne podziękowania, należą się dziewczyną z agencji Multi - Monice i Martynie za bardzo dobrą współpracę.

6 komentarzy:

  1. Rozumiem, że wzięłaś udział w kampanii w celach zarobkowych, może także częściowo z przekonania, że woda filtrowana Brita jest naprawdę lepsza od kranowej. Jednak, muszę Cię rozczarować. Robiliśmy na uczelni na zajęciach badania wody różnych rodzajów - kilka marek butelkowanej wody mineralnej, wodę pobraną z różnych ujęć w mieście, oraz wodę deszczową z kałuży, a także ze stawu w parku. Badaliśmy je pod kątem zawartości składników mineralnych i zanieczyszczeń. Okazuje się, że woda po przefiltrowaniu w tygodniowym filtrze Brita nie różni się praktycznie składem od kranowej wody. Tak więc jest to w głównej mierze trik marketingowy. Rozumiem, że nie każdy ma możliwość niezależnego przebadania wody, jednak są laboratoria, w większości z nich takie badanie kosztuje naprawdę grosze, więc nie jest to taki problem. Problem w tym, że ludzie przyjmują rzeczy za dobrą monetę (skład wody w większości przypadków różnił się od tego podanego na etykiecie), więc tak naprawdę jedynym miarodajnym sposobem jest niezależne przebadanie wody. Jestem pewna, że wiara, że woda z filtra jest dużo "zdrowsza" i "wolna od toksyn" (woda w wodociągach miejskich podlega bardzo restrykcyjnym normom i całkowicie bezpieczne jest picie jej bez przegotowania, na pewno też nie znajdują się w niej niebezpieczne toksyny), jest efektem placebo i nie ma nic wspólnego z faktami. Oczywiście, można używać wodę z filtrów, ale "jeśli nie widać różnicy, to po co przepłacać"? Zwłaszcza że wkłady węglowe nie są tanie. Tak więc wcale to "lepszy wybór" nie jest. No ale... kampania to kampania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga anonimowa czytelniczko mojego bloga.

      Podchodzę do tematu wody przede wszystkim w aspekcie naparu jaki z niej uzyskuje. Korzystam z dzbanka filtrującego Brita, dłużej niż biorę udział w kampanii. Jako herbaciarz (nie chemik) widzę różnice w smaku, aromacie i wyglądzie naparu przygotowanego wodą przefiltrowaną przed zagotowaniem.
      Jeśli ktoś ma ochotę badać wodę to śmiało, ja wierzę w sztab ekspertów firmy specjalizującej się w filtracji.
      Zanim zacznie się krytykować kampanię, warto najpierw się z nią zapoznać, raport podesłany przez Maćka, powinien w dużej mierze rozwiać wątpliwości dotyczące składu wody.

      Co do kosztów to wkład do dzbanka to miesięczny koszt 13 zł, nie wydaje mi się, żeby to było dużo.

      PS. Tak przy okazji, lubię wiedzieć z kim rozmawiam. Bo ktoś to w taki sposób jak Ty pisze komentarz, i nie ma odwagi się podpisać, nie jest dla mnie osobą z którą mam ochotę kontynuować dyskusje.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Polecam rzucić okiem na raport http://goo.gl/79DvvU zlecony przez firmę BRITA na temat wód (z 2010). Badania wykonywane przez wydział chemii uniwerku warszawskiego więc chyba można wierzyć że wiedzą co robią. Tym bardziej że wnioski są dość sensowne i po części potwierdzają to co mówisz .
    Zgadza się, woda z kranu ogólnie jest bezpieczna i można ją pić (co jest podkreślone w raporcie), ale trzeba pamiętać że woda wodzie nie równa. Inna będzie woda we Wrocławiu, Katowicach , Gdańsku i Pacanowie. Rozumiem że kolega Anonimowy wysnuwając swoje wnioski badał wiele próbek zarówno z róznych miast w Polsce by wyeliminować bład losowy ? Poza tym ewentualne problemy mogą wystąpić w samych rurach, już po oczyszczeniu. Jasne, w dużych miastach wszystko jest pod kontrolą, ale co z małymi gdzie infrastruktura pamięta pewnie czasy naszych dziadków ?
    Druga kwestia to poza samym składem chemicznym jest jeszcze kwestia parametrów takich jak twardość wody czy parametry organoleptyczne. Ta druga kwestia w raporcie jest trochę po macoszemu potraktowana, brak dobrej analizy, ale już sama sugestia istnienia innych aspektów jakości wody jest dość istotna bo przestrzega nas przed jednowymiarowym spojrzeniem na rzeczywistość (która rzadko jest taka płytka).

    ps. Nie jestem pracownikiem ani nie biore/brałem żadnych pieniędzy od firmy BRITA. Po prostu polecam zapoznać się ze wszystkimi argumentami za i przeciw zanim ślepo się człowiek nie zaprze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja osobiście mogę tylko potwierdzić to, co piszą pani Joanna i pan Maciej. Korzystam z filtrów dzbankowych codziennie i widzę nawet gołym okiem różnicę (osad z kamienia można zobaczyć i bez specjalistycznych badań laboratoryjnych). Jasne, woda w kranach, przynajmniej w naszych największych miastach, jest całkowicie zdatna do picia i bezpieczna, ale nie oznacza to od razu, że jest smaczna. Mieszkam w Warszawie i tutejsze wodociągi bez przerwy podkreślają, jak bezpieczna, czysta i dobra jest ich woda. To prawda, podczas wycieczki w Filtrach Warszawskich próbowałem tej wody i jest bardzo w porządku, ale co z tego, skoro żeby do mnie dotrzeć musi ona pokonać wiele kilometrów w nie wiadomo jakich rurach. Mieszkam w nieco uboższej dzielnicy, która w inwestycjach nie jest traktowana priorytetowo i mogę z ręką na sercu powiedzieć, że woda, która płynie z mojego kranu jest koszmarnie twarda i... śmierdzi. Tak, śmierdzi. Gdy ostatnio wkład w dzbanku się wyczerpał, a ja tego nie zauważyłem odczułem to bardzo boleśnie pijąc swojego ulubionego Oolonga. Skład chemiczny może i ta woda ma cudowny i nieskazitelny, ale co z tego? Ja korzystam zatem z dwóch źródeł lepszej wody: studzienki oligoceńskie i filtry dzbankowe (nie zawsze chce się zapylać z baniaczkiem przez pół osiedla ;)
    Przy okazji pozdrawiam panią Joannę, dziękuję za bloga i gratuluję z okazji ślubu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. I ja się wypowiem ;) Nie wyobrażam sobie nie przefiltrować wody przed wlaniem jej do czajnika elektrycznego... po pierwsze, problem jego odkamienienia mam z głowy na dłuuugi okres czasu. Po drugie mam wodę z ujęcia, o którym naczytałem się w różnych źródłach na prawdę wiele. Po trzecie - ta woda po prostu śmierdzi... do tego stopnia, że do płukania zębów często biorę wodę z dzbanka filtrującego, bo się na prawdę nie da. Także popieram i rozumiem wszystkich, którzy wypowiedzieli się w tej kwestii: i Łukasza, i Joannę i Macieja.
    Pozdrawiam, Łukasz.

    OdpowiedzUsuń
  5. Używam Britę od kilku lat, różnicę, którą zauważyłem to przede wszystkim mniej kamienia w czajniku (i innych garnkach:) ), smakowo chyba bez większej różnicy.
    pozdrawiam
    Krzyś

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...