poniedziałek, 5 marca 2018

Jak pije się herbatę w Wietnamie. Tajemnica Liptona rozszyfrowana. #projektwietnam

Kiedy po raz pierwszy zaserwowano mi herbatę Lipton w Wietnamie, byłam zszokowana. Nie rozumiałam dlaczego w kraju, który produkuje herbatę, sprowadzą się herbatę z innego miejsca.
Przez kilkanaście dni zachodziłam w głowę, dlaczego jest ona tak popularna, aż w końcu w Tam Coc na północy Wietnamu, dowiedziałam się na czym ten fenomen polega.




O 4:00 nad ranem wysiadamy z nocnego autobusu z Hoi An. Przejechaliśmy 700 kilometrów, ponad 12 godzin w trasie marzymy tylko o tym, żeby w naszym miejscu noclegowym ktoś nie spał. Mamy szczęście, mama właścicielki hotelu (jak się później dowiadujemy) ma problemy ze spaniem i akurat zauważyła nasze przybycie. Udało się, idziemy dalej spać.


Rano, właścicielka wita nas śniadaniem i herbatą, na stoliku ląduje znany mi już ekspresowy Lipton.


Następnego dnia pytam czy jest możliwość, żebym do śniadania dostała tradycyjną wietnamską herbatę. Okazuje się, że jest! Moje pytanie wręcz wywołuje uśmiech na twarzy gospodarzy. Co więcej do herbaty dostaje Gai Wan który kryje kompozycje ziołową.



Tradycyjnie pije się tu Trà xanh (dosł. herbata zielona). Do czajnika wsypuje się dużą ilość liści, napar jest bardzo mocny, ale taką herbatę pije się przez kilka godzin, dolewając gorącą wodę z termosu do czajnika.

Mamy przyjemność spać w cudownym miejscu jakim jest Craft Homestay i co wieczór jemy kolację z naszymi gospodarzami w ich restauracji Dang Quang.




Kiedy mąż właścicielki dowiedział się o tym, że interesuje się herbatą, przygotował dla nas specjalną kompozycję ziołową na wieczór (nie przygotowywał zielonej herbaty, żebyśmy mogli spać w nocy).



Następnego dnia, to ja postanowiłam zaparzyć herbatę dla nich. Otworzyłam herbatę kupioną w Hoi An, wzięłam mój nowy czajniczek i przygotowałam ją najlepiej jak potrafiłam. Nasza gospodyni była zachwycona, nie spodziewała się, że w Wietnamie produkowane są tak dobre herbaty, wręcz była pewna, że jest to herbata z jakimiś kwiatami w środku.



Postanowiłam wykorzystać dobry kontakt z naszymi gospodarzami, szczególnie że mówią bardzo dobrze po angielsku i wypytałam ich o obecności Liptona w Wietnamie.

Dowiedziałam się, że ekspresowa herbata, to jest coś co piją na szybko, jak chcą się po prostu napić a nie delektować herbatą. Jeżeli chodzi o zieloną herbatę, to ze względu na sposób w jaki ją piją, potrzeba więcej czasu, żeby móc się odprężyć i spędzić więcej czasu przy herbacie, nawet kilka godzin.

Co do samego Liptona, to jest on modny z tego powodu, że jest z zagranicy.

Gdy spacerowaliśmy po Tam Coc, wszędzie widziałam czajniki z herbatą. To pierwsze miejsce w którym widzę, tylu Wietnamczyków pijących herbatę a nie kawę.
Na targu można zakupić czajnik i czarki, w każdym sklepie jest zielona herbata. Po prostu widać, że tu się ją pije.










3 komentarze:

  1. Joasiu czy możesz napisać jaka herbatę zieloną (Trà xanh) popijają w Tam Coc ? Nigdy tam nie byłem wiec interesuje jaki region upraw jest preferowany ? A co to zioła były w użyte w kompozycji ? pozdrawiam z Tk.

    OdpowiedzUsuń
  2. Za nic nie spodziewałbym się Liptona w takim miejscu. Trochę to smutne, że elementem atrakcyjnym może być wyłącznie pochodzenie :( jak widać globalizacja nie zawsze wychodzi nam na dobre.

    OdpowiedzUsuń
  3. Smutna historia z tym Liptonem. Chyba wszędzie jest tak samo. W Polsce po 30 latach od momentu otwarcia na zagraniczne produkty dopiero pojawia się patriotyzm gospodarczy, a raczej racjonalizm - że globalne marki wcale nie są lepsze. Wystarczy zerknąć na skład i jakość produkcji. Ah ta globalizacja..

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...